Baner FEkonkurs plastycznyInwestycje PPUZZdalne nauczaniecovid

Zaczęło się od Papieskiego Ołtarza…

Marek Szala z Szaflar, znakomity artysta, rzeźbiarz, autor wielu dzieł związanych ze Świętym Janem Pawłem II, a także licznych prac sakralnych w Polsce i na świecie odznaczony Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” gościł w Podhalańskiej Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Nowym Targu na zaproszenie ks. dr hab. Stanisława Gulaka, rektora i profesora Uczelni. Spotkał się w auli ze studentami architektury i wykładowcami. 

Podczas swego wykładu wielki podhalański artysta, twórca ołtarza papieskiego spod Wielkiej Krokwi mówił nie tylko o przygotowaniach do wiekopomnego wydarzenia na Podhalu, jakim była pielgrzymka Polskiego Papieża, ale i o późniejszych dziełach związanych z Janem Pawłem II, których zwieńczeniem był pierwszy na świecie relikwiarz Świętego Jana Pawła II w Montorella we Włoszech. Miejsce to na tydzień przed konklawe odwiedził w 1978 roku wówczas jeszcze ks. kard. Karol Wojtyła, a w trzy tygodnie potem już, jako Papież. Sanktuarium w Montorella poświęcone Matce Bożej Łaskawej, jedno z najstarszych w Europie Papież Polak odwiedzał potem często, szukając ciszy i wytchnienia.

Marek Szala mówił też o emocjach, które towarzyszyły powstawaniu kolejnych dzieł i przeżyciach związanych z tym doświadczeniem bliskości Świętego Jana Pawła II. Zapewniał, jak wielkim wyzwaniem dla niego był papieski ołtarz wraz z całym otoczeniem, jego symboliką. Podkreślał też dramaturgię tego działa powstającego w ukryciu  - teraz patrząc z ludzkiego punktu wiedzenia  - bez wielu narzędzi, obliczeń, projektów. Ołtarz rodził się bowiem spontanicznie i w wielkim wzajemnym porozumieniu serc i dusz jego twórców.

Ołtarz

Był rok 1996, gdy do Marka Szali zastukali ówczesny burmistrz Zakopanego Adam Bachleda – Curuś i Elżbieta Chodurska. Wcześniej w 1993 roku, to bowiem on przygotował dzwonek z barankiem, który otrzymał Jan Paweł II od zakopiańskiej delegacji zapraszającej go pod Tatry. - Zbuduj ołtarz – powiedzieli - wspominał Marek Szala. Wówczas młody artysta podjął się tego dzieła. Pomogli mu młodzi rzeźbiarze, rzec można chłopcy, jego uczniowie - To zmieniło moje życie. To wydarzenie była największym w sensie emocjonalnym.

Ruszyła budowa, niesamowita, bez szczegółowych obliczeń, projektów. Na te nie było już bowiem czasu. Ołtarz jednak budowali ci, którzy czuli, że biorą udział w wielkim wydarzeniu. – W mojej szkole był starszy człowiek, on sam odrestaurował stare austriackie warsztaty, przeznaczone już do spalenia... Pomyślałem, ten człowiek zna się na swej pracy. Poprosiłem go o pomoc. On przyprowadził do współpracy pozostałych mistrzów. Moim zadaniem było im nie przeszkadzać…  Ja do tych trzech moich chłopaków i tych czterech mężczyzn powiedziałem: Wy nie macie nic, ja nie mam nic, ale razem mamy tyle, aby ten ołtarz zbudować… 

Marek Szala przypomniał, że w innych miejscach w Polsce za budową ołtarzy stały huty, w Zakopanem miał on do dyspozycji jedną ciężarówkę. – Mieliśmy jednak coś więcej chęć i wolę – mówił. – Przyjmowaliśmy tylko kolejne komunikaty. Najpierw ołtarz miał być na Równi Krupowej. Potem ze względów logistyki pod Wielką Krokwią. Potem był komunikat, że Ojciec Święty chce odprawić mszę świętą twarzą go gór. Tymczasem pawilon skoczni był zardzewiały, a równocześnie nie do ruszenia…  Robiłem rysunki na papierze śniadaniowym i z takimi pojechałem pokazać je do Watykanu…  Te rysunki powiesiłem też na ścianie sali, gdzie pracowali mistrzowie cieślowie i oni bezbłędnie, bez pytań pracowali. Ci wspaniali mistrzowie wiedzieli, jak to zrobić... Chciałem, aby Ojciec Święty był widoczny dla tych 200 tysięcy osób, które miały być na mszy świętej... Zrobiłem kratownice (… )

Wiele dyskusji wzbudzał i sam granitowy ołtarz ofiarny. Miał symbolizować biblijną historię z elementami gór. To dlatego ołtarz zaprojektował Marek Szala z baranimi rogami. Gdy zobaczyli to radni na sesji powstało zamieszanie. – Radni na korytarzu pod salą obrad komentowali oburzeni, że rogi to symbol szatana. To miał być rodzaj ambonki z dwoma kolumnami w duchu świątyni Salomona.  Zamieszanie było i z tronem papieskim. – Przyszła tajna instrukcja, jak ma być dostosowany, jak nachylony, aby bez problemu mógł wstawać z niego chory już papież. Jakie oparcie, jak ma być wykonane oparcie pod rękę. I jeszcze wiele innych szczegółów z zaleceń medycznych. Po raz pierwszy wówczas na tronie papieskim został umieszczony nowy herb Zakopanego.

Marek Szala przypomniał, że kościół w Gliczarowie Górnym to jedyne miejsce w Polsce, gdzie znajdują się elementy dwóch ołtarzy papieskich z Podhala. Tego z Nowego Targu z 1979 roku i spod Wielkiej Krokwi z Zakopanego z 1997 roku. A sprawił to niezwykły zbieg okoliczności.

- Gdy rozpoczęto przygotowania do I Biegu Papieskiego za miejsce startu wybrano Gliczarów Górny. To wtedy postanowiłem do tegoż kościoła podarować przechowywane od lat niczym relikwie części zakopiańskiego ołtarza pontyfikalnego. Ojciec Święty na Podhalu odprawił przecież jedynie dwie msze święte. Pomyślałem, że trasa biegu powinna spiąć oba miejsca: Tatry i nowotarskie lotnisko. Zapytałem księdza proboszcza z Gliczarowa Górnego, czy nie przyjąłby metra kwadratowego z 500 metrowego obrusu pokrywającego ołtarz w 1997 roku od szczytu wielkiej krokwi oraz kopii pasterskiego dzwonka z brązu, który otrzymał Ojciec Święty w 1993 roku w Watykanie, gdy do Zakopanego zapraszali go górale. Ksiądz był wzruszony. Okazało się, że i on ma części papieskiego ołtarza z Nowego Targu: nakrycie na stół liturgiczny i krzyż znajdujący się w zwieńczeniu krokwi.

Choinka

Po pielgrzymce było kolejne znamienne wydarzenie. Miasto Zakopane zostało wyróżnione i zaproszone do postawienia choinki na Boże Narodzenie na placu świętego Piotra w Watykanie. Tym razem Marek Szala nie tylko szukał odpowiedniej choinki, która w grudniu 1997 roku stanęła w Watykanie, ale i dbał o jej transport oraz przygotował postacie do góralskiej szopki na placu świętego Piotra.

– Jan Paweł II wprowadził zwyczaj by kolejne państwa darowały swe choinki na plac Świętego Piotra. W 1997 roku choinkę darowało nie państwo, a miasto Zakopane. To jego władze już po mszy świętej pod Wielką Krokwią i złożonym Janowi Pawłowi II hołdzie przez górali wystąpiły z taką prośbą. Choinki długo szukaliśmy. Musiała być piękna, ale i na tyle giętka, aby można było spiąć jej gałęzie i przewieźć pociągiem. Były trzy propozycje, a m in. w Dolinie Chochołowskiej. Bardzo nam pomógł poprzedni dyrektor Parku Paweł Skawiński. Najpiękniejsza choinka była co prawda na Żywiecczyźnie, jednak odpadła ze względu na nazwę miejscowości „Piekiełko”. Ostatecznie wybraliśmy rachityczny świerk z rosnący przy drodze do Kuźnic na terenie Księżówki - Domu Episkopatu Polski. Pewnie wiele razy widział go Jana Paweł II, goszcząc tam, jako biskup, a potem kardynał. Jak wyjaśnia Marek Szala choinka miała 31,5 metra wysokości i 266 gałęzi... Jej przewaga było to, że gałęzie pięknie się poddawały, można je było związać.   

Postawienie szopki w Watykanie było też niełatwym zdaniem. Stała tam tradycyjnie szopka Pallotiego stawiana przez górali z Abruzji z taką samą zawsze ilością postaci. W 1997 roku dodatkowo stanęła tam rodzina góralska. Postacie miały po 2,5 metra wysokości. Marek Szala zaangażował krawców, aby uszyli prawdziwe stroje góralskie z oryginalnych materiałów. Ostatnie poprawki robiono już w sali w Watykanie. Postacie było widać z okna.

- Wiele osób, szczególnie Japończycy, zatrzymywało się robiąc zdjęcia i szybko uciekając... Przyszedł dzień wyjątkowy – Wigilia. Przed szopką modlił się sam Papież Jan Paweł II. To wtedy też na placu Świętego Piotra stanął długi na 70 metrów stół, też przez nas przywieziony, z 2,5 tysiąca opłatkami... Zapłonęła choinka. Włosi pytali, co to za biały chleb. Dołączali się do nas dzielących się opłatkami. Warto przypomnieć, że po świętach postacie góralskiej rodziny na prośbę ks. prałata Mirosława Drozdka wróciły do Polski. - Przez rok były wystawiane na Krzeptówkach, a potem złożono je ponoć w archiwum.

Pomnik w Księżówce

Przyszedł drugi etap związków artysty z polskim Wielkim Świętym i Papieżem – jak sam mówi sam Marek Szala. – To był etap utrwalania. W 1999 roku dyrektor Księżówki - Domu Episkopatu Polski zwrócił się z propozycją upamiętnienia pielgrzymki Papieskiej z 1997 roku. Był warunek, że nie może być to obelisk z brązu. Pomyślałem o granicie, zgodnie z Biblią, bo „Ty jesteś Piotr - skała”. Marek Szala podkreśla, że długo szukał odpowiedniego bloku. Zdecydował i tu przypadek. Idąc z rodziną odpowiedni okaz zauważył na wycieczce do Rybiego Potoku. – Prawie się potknąłem o tę skałę. Wiedziałem, że to moja skała – mówił Marek Szala. Potem były miesiące spędzone na polu, w zamieci. Walka z samym sobą. – Ale ja miałem plan wiedziałem. Kułem w śniegu. Co jakiś czas przyjeżdżał dźwig i obracał głaz. 12 tonowy pomnik, jeden z dwóch przeze mnie wykonanych przedstawiających Świętego Jana Pawła II, stanął w Księżówce.

Giewont w Watykanie

W 2001 roku w Ogrodach Watykańskich stanęła rzeźba granitowa przedstawiająca szczyt Giewontu. Był to dar Zakopanego dla Ojca Świętego z okazji zakończenia 100 - lecia umieszczenia krzyża na Giewoncie. To dlatego na przedzie umieszczono dwa herby zakopiański i watykański. Po bokach wyryto rzymskimi cyframi napis 1901 i 2001. Z tyłu artysta wykuł dwa napisy. Jeden – to tekst łaciński ustalony przez papieża Leona XIII, a zamieszczany na wszystkich krzyżach jubileuszowych z 1900 roku. (Taki jest na krzyżu z Giewontu). Drugi – to słowa Jana Pawła II wypowiedziane podczas niezapomnianej mszy świętej pod Wielką Krokwią w czerwcu 1997 roku.

Pod napisami stoi „zabłąkana owieczka”, symbol czytelny dla całego chrześcijańskiego świata. Na granitowym Giewoncie, tak jak nad prawdziwym, góruje żelazny krzyż (35 cm), nawiązujący do oryginału. Marek Szala podkreślał, że co niezwykle rzadko się zdarza, pozwolono mu wykuć swe nazwisko na tym dziele.

 

Z kolei w 2003 roku Giewont stanął na przygotowanym w wielkiej tajemnicy granitowym cokole – fundamencie, był to dar górali i całego Podhala dla Jana Pawła II na zakończenie jubileuszu 25-lecia pontyfikatu. Tym samym mierzył prawie 2,5 metra wysokości. W dwutonowej podstawie umieszczono relikwie polskiej ziemi. Jeszcze nigdy w całej historii kościoła żaden naród nie dostąpił takiego zaszczytu. Również żadna inna rzeźba, prócz antycznych, nie stoi w watykańskich ogrodach.

- Wiosną zapadła decyzja, by Giewont w Watykanie podnieść i nadać mu bardziej uniwersalny charakter. Granit posiadał znaki łączące jedynie Zakopane z Watykanem - wyjaśniał Marek Szala. – Postanowiono więc, by jego fundament nawiązywał do historii Polski, nierozerwalnie złączonej z dziejami chrześcijaństwa. Ten fundament to cała tradycja chrześcijańska narodu polskiego – podkreślał Marek Szala. Wyjaśniał, że ma on formę relikwiarza. Sama zaś rzeźba pełni funkcję podstawy poprzedniej i ma układ mastabowy (zwęża się do góry). Płaszczyzny zewnętrze pokryte są reliefami nawiązującymi do historii państwa polskiego i chrześcijaństwa. Na pierwszym z nich będącym jednym z boków widzimy rybę (znak graficzny pierwszych chrześcijan) obok niej gołąbka, relief symbolizuje rok 966 - chrzest Polski. Na kolejnym boku w centralnym punkcie Matka Boża z Jasnej Góry po jej bokach łódź i góry, oba reliefy z krzyżem. Symbolika ich jest prosta: Polska pod opieka Maryi od Bałtyku do Tatr, a bardziej szczegółowo od Gdańska do Zakopanego. – Jest to ściśle związane z 600-letnim kultem jasnogórskim – tłumaczył sam artysta.

Na następnym boku: dwa miecze grunwaldzkie i rodło, znak zrywu walczących z faszyzmem w Niemczech w 1933 roku Polaków. Symbol ten był przeklęty i znienawidzony przez faszystów. Czwarty bok, będący frontem fundamentu, to centralnie wykuty orzeł piastowski po bokach ma symbole: Polski walczącej z hitleryzmem i Rosją oraz drugi jednoczący wszystkie niepodległościowe nurty Polski postsolidarnościowej.

W monumencie artysta wykuł otwór. To w nim zanim na podstawę nałożono granit, umieszczono tubę z relikwiami z polskiej ziemi. Grudę jantaru od pokoleń przechowywaną w domu podarował Marek Biernacki. W tubie znalazł się też węgiel z kopalni Piast, kryształ soli z Wieliczki, czarny kawałek dębu z Wisły, który uległ już petryfikacji, liczy więc ok. 1000 lat, tyle co Polska chrześcijańska. Wydobyto go z żwirowni pod Kazimierzem. W tubie nie zabrakło i kamienia ze szczytu Giewontu. Marek Szala przyniósł go osobiście.

– Tradycyjnie w moje urodziny 19 sierpnia poszliśmy na Giewont z moim synem Pawłem, wtedy przelatywał nad nim właśnie Papież – wspominał artysta. Do tuby włożono i medal upamiętniający pobyt Ojca Świętego na Podhalu i pamiętną mszę świętą spod Wielkiej Krokwi oraz wykuty na srebrnej płycie tekst hołdu górali polskich, miniaturę orderu św. Grzegorza od Adama Bachledy Curusia, pomysłodawcy rzeźby. Ojciec Hejmo w ostatniej chwili dołożył jeszcze polski różaniec. Marek Szala dodał, że pytamy przez Włochów skąd jest ta nowa rzeźba granitowa w ogrodach watykańskich odpowiadał - z dalekiego kraju...

 

Dowieźć ją nie było łatwo. Rzeźba wzbudzała zainteresowanie celników słowackich, austriackich, a i włoskich. Po odprawie w Watykanie Polacy podjechali na górny taras ogrodów, pomiędzy basztę Jana XXIII, kopią groty z Lourdes (tzw. plac nowożeńców), a lądowisko papieskiego śmigłowca. To właśnie tam, od dwóch lat, wprost na trawie, jako jedyny element współczesny w ogrodach stał podarowany przez Zakopane, prawie dwumetrowy granit z żelaznym krzyżem. Na miejscu czekał na nich Monsignore Tomasso, naczelny inżynier Watykanu wraz z inż. Mauro swym zastępcą.

- Mauro to ten sam Włoch, który pomagał w 1997 roku przy ustawianiu polskiej szopki i 31 metrowej choinki wprost z Zakopanego. Nie czekając od razu ustalono wszelkie szczegóły techniczne. Po połączeniu obu granitów pomnik miał ważyć aż 4 tony... Była to duża ingerencja w starożytny teren. Dlatego w tej kwestii teoretycznie musiało być wydane potwierdzenie zarówno gubernatora Watykanu jak i naczelnego konserwatora ogrodów. Jednak znacznie łatwiej było o wszelakie zgody, jako, iż pomysł zaakceptował ks. abp Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz Ojca Świętego. Po otwarciu paki mercedesa na widok granitu po podróży przez Alpy pokrytego skraplającym się szronem, (granit nie wchłania wilgoci), Włochów aż zatkało, zobaczyłem popłoch w oczach Mauro – mówił Marek Szala. – Włosi wymienili spojrzenia. W ogrodzie już stał ponad 1,5 metrowy pomnik, a tu Polacy dowieźli jeszcze większy cokół, będący podstawą do „Giewontu” poświeconego przez papieża dwa lata wcześniej 5 grudnia 2001 roku. Musiał on stanąć w miejscu wybranym przez watykańskiego dostojnika. Rzeźba stoi w najpiękniejszej części ogrodów. Po podniesieniu widać ją jak na dłoni z kopuły bazyliki św. Piotra. W linii prostej stoi bazylika i polski pomnik.

Pomnik sakry biskupiej

W 2008 roku niezwykły pomnik stanął w Rabie Wyżnej. Postać Ojca Świętego Jana Pawła II udzielającego sakry biskupiej na placu Świętego Piotra w Rzymie ówczesnemu księdzu i swojemu prywatnemu sekretarzowi ks. Stanisławowi Dziwiszowi, rodem rabianinowi. Monument ten upamiętnia 10 rocznicę tego wydarzenia.Ofiarodawcą pomnika jest śp. Józef Kumorowski, rodem z Raby Wyżnej przez lata zamieszkały w Stanach Zjednoczonych. Pomnik współfinansowali też państwo Paulette i Paul Kardosowie z USA, honorowi obywatele rabiańskiej gminy i jej wielokrotni sponsorzy.

 

Relikwiarz w Wiedniu

Zmartwychwstańcy w 2012 roku zwrócili się do Marka Szali o przygotowanie relikwiarza Jana Pawła II (wówczas jeszcze błogosławionego) do Polskiego Kościoła Zmartwychwstańców Gardenkirche w Wiedniu. Nie był to co prawda pierwszy relikwiarz w tym kościele, już kilka lat wcześniej Marek Szala przygotował relikwiarz św. Faustyny.
- Tym razem zadzwonił do mnie nowy rektor ks. Krzysztof Kacperek. Ciekawa jest historia tego kontaktu. Jak się potem dowiedziałem podczas oficjalnego spotkania, nowy rektor wybrał mnie przypadkiem. Szukał wykonawcy relikwiarza i klęcząc przy relikwiarzu siostry Faustyny przeczytał, że wykonał go niejaki artysta z Polski Marek Szala, twórca ołtarza papieskiego. Zaczął poszukiwania. Dzwonił do gazet, w których znalazł artykuły dotyczące relikwiarza. Tam pytał o moje namiary. Dowiedział się, że mieszkam na zapadłej wsi na Podhalu. W końcu ojciec rektor zadzwonił do księdza proboszcza z Szaflar i tak po dwóch tygodniach poszukiwań mnie odnalazł. Przysłuchujący się tej opowieść poprzedni rektor ojciec Waz powiedział do niego „a wystarczyło tylko do mnie zadzwonić!”.
 
Relikwiarz Jana Pawła II musiał nawiązywać do wnętrza kościoła. Marek Szala zrobił kilka projektów. - Szukałem formy bogatej, barkowej, pasującej do tego barokowego kościoła. Pierwszym z projektów był to krzyż ze stułą, motyw z pierwszej pielgrzymki Polskiego Papieża do Ojczyzny, kolejnym winna latorośl, jeszcze innym skrzydła husarskie, motyw łodzi Piotrowej z siecią. Były też projekty bardzo literackie i znaczące wiele dla przeciętnego, znającego historię swego kraju i narodu Polaka. Niestety te projekty byłyby zupełnie nieczytelne dla Wiedeńczyka... Wróciliśmy, więc do początku. Po długich rozważaniach ustalono, że relikwiarz ma być herbem Papieża, zgodnym z tradycją rzymską, wolnym od naleciałości, chociażby takich, jak napis „Totus Touus”. Dlaczego? Bo żadnych napisów nie przewiduje heraldyka watykańska. Dla mnie było dość oczywiste, że w relikwiarzu musi zastać umieszczony herb Jana Pawła II, który sam sobie przecież zaprojektował. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, ale ten herb to po prostu krzyż i stojąca pod nim Maryja, oznaczona w nim literą „M”. Przyszły Papież narysował go jeszcze zostając biskupem. Potem to wokół herbu powstawały kolejne: kardynalski z dodanym kapeluszem czy papieski z Tiarą. Zmieniały się tylko atrybuty, wokół, ale Krzyż i „M” zostawały. To, dlatego postanowiłem, że relikwiarz powinien zwierać elementy papieskiego herbu, a relikwie krwi powinny być umieszczone w przecięciu krzyża w myśl „W krzyżu jest odkupienie”, „Za wiarę krew została przelana”. Tę moją propozycję zaakceptowali Zmartwychwstańcy. W centralnym punkcie krzyża zdecydowałem się na umieszczenie relikwii. Dla Zmartwychwstańców ważny był bowiem fakt, że to ten kościół 12 września 1983 roku odwiedził Jana Paweł II i poświęcił nowe organy, w których miał i swój udział. Podobno częściowo jej ufundował. Ampułkę z krwią, która jest umieszczona w relikwiarzu umieściłem pod soczewką ze szkła powiększającego. Projekt został zaakceptowany przez Watykan. Pojawiło się jednak pytanie, z czego i jak go wykonać? Jeśli byłby z brązu, byłby bardzo ciężki, musiałby ważyć 12 kg… Zaproponowałem, że wykonam go z wytłoczonej ręcznie srebrnej blachy pokrytej złotem, zgodnie z starą XVI-wieczną techniką zwaną repusowanie.
To dzięki temu relikwiarz jest lekki waży ok. 3 kilogramy, a każdy jego element jest rozbieralny, co w razie, czego znacznie ułatwi jego naprawę.
 
- Podczas świecenia relikwii na relikwiarzu została umieszczona biało – czerwona szarfa, uparłem się na nią. Uroczystości przewodził bowiem duszpasterz Polonii na świcie arcybiskup Wiesław Lachowicz.
 
Niezwykły relikwiarz wówczas Błogosławionego Jana Pawła II z zatopioną drobinką materiału z sutanny pokrytej krwią podczas zamachu z 13 maja 1981 roku został umieszczony w ołtarzu, tuż obok kopii Matki Boskiej Jasnogórskiej i berła koronacyjnego Jana III Sobieskiego, wykonanego także przez Marka Szalę, a daru Austriaków i Polonii austriackiej oraz relikwiarza Świętej Siostry Faustyny w Polskim Kościele Zmartwychwstańców - Gardenkirche
 

Relikwiarz z Montorella

Tuż po kanonizacji Świętego Jana Pawła II w Rzymie w górskim sanktuarium Montorella odsłonięto pierwszy na świecie relikwiarz nowego Świętego Jana Pawła II. - Relikwiarz wykonałem na prośbę Domu Generalnego w Rzymie Zmartwychwstańców. Do pracy przystąpiłem w grudniu 2014. Pierwsze rozmowy były jednak, jeszcze w wakacje 2013  roku – wyjaśniał Marek Szala.

Relikwiarz ma wymiary 60 cm szerokości, 140 cm wysokości. Waży 120 kilogramów. Jest wykonany ze srebra i złota, na marmurowej podstawie. Jego głównym fundatorem jest pan Skalski z Krakowa, potomek dowódcy legendarnego dywizjonu 303. Zawiera on relikwię krwi Jana Pawła II, którą Zmartwychwstańcy otrzymali od ks. kard. Stanisława Dziwisza.

Nie było jednak łatwym zadaniem dla Marka Szali wybrać w zabytkowym kościele stosowne miejsce na relikwiarz... W jednym z filarów ołtarza bocznego świątyni było już bowiem wmurowane serce papieża Innocentego XIII, który szczególnie umiłował to sanktuarium.

– Uznałem, że skoro w centrum jest Matka Boża, po lewej stronie relikwiarz Innocentego XIII, to po prawej umieścimy relikwiarz Jana Pawła II – mówił Marek Szala. – Zgodzili się na to Zmartwychwstańcy. Potem przez dwa miesiące przedkładał im kolejne projekty. W relikwiarzu miał za zadanie połączyć symbolikę dwóch pierwiastków: papieskiego Jana Pawła II i Zmartwychwstańców wraz z ich regułą i misją ewangeliczną, a równocześnie dostosować się do istniejącego relikwiarza Innocentego XIII.

Artysta czynił wiele prób. Zmartwychwstańcom chodziło bowiem o to, aby w relikwiarzu był elementem ich symbolu chorągwi, krzyża oraz aby w niego wpisała się krew męczennika. Ostatecznie zdecydowano, że tablica relikwiarza zostanie wykonana z marmuru karraryjskiego. Na górze zostanie umieszczony herb Jana Pawła II, na dole baranek z chorągwią symbol Zmartwychwstańców. To tam zostaną umieszczone relikwie. Odlewy wykonano z brązu, potem zostały pokryte srebrem i 24-karatowym złotem. Problemem były jednak i stare mury świątyni. Stąd była konieczność dokonania odwiertów w tynkach z średniowieczną polichromią. Następnie wpuszczono w nie specjalne zastrzyki aby ustabilizować ścianę.

Dlaczego pierwszy na świecie relikwiarz Świętego Jana Pawła II został umieszczony w świątyni w Montorella?

Otóż to miejsce, które w szczególny sposób upodobał sobie Jan Paweł II. To tu wypuszczał się na słynne kilkugodzinne wycieczki „ucieczki" z Watykanu na łono natury, w góry nieznakowanym samochodem w towarzystwie swego ówczesnego sekretarza, a dziś ks. kard. Stanisława Dziwisza. To tutejsze widoki z góry Guadagnolo, opadającej niemalże prostopadle ku dolinie Giovenzano bardzo przypominały mu panoramę z Tatr, taki widok z Gubałówki na Zakopane. To także tu, jeszcze jako młody kardynał bywał podczas soboru Watykańskiego II. W księdze gości jest wiele wpisów kard. Karola Wojtyły, który szczególnie sobie upodobał na włoskiej ziemi sanktuarium Matki Bożej Łaskawej.

Madonna z Szaflar

Ostatnim akcentem wykładu był ten związany z Madonną z Szaflar. Niewielka Figura miała na początku XXI wieku trafić do muzeum, odnaleziona podczas remontu w kościelnym skarbcu. Jednak dzięki zaangażowaniu kilku osób została odrestaurowana, ma swój ołtarz, został wprowadzony Jej kult w 2008 roku za zgodą ówczesnego metropolity Karkowskiego ks. kard. Stanisława Dziwisza.  W każdą środę, tuż po mszy świętej wieczornej odprawiana jest do Niej nowenna. Codziennie można też wejść do kościoła począwszy od porannej mszy świętej aż do wieczornej, by uklęknąć u Jej stóp. O Madonnie z Szaflar powstały pieśni, a jej wizerunek stał się wizytówką parafii.

Madonna z Szaflar to nieduża zaledwie 95 cm wysokości rzeźba datowana na 1375 rok. Wykonana z jednego wydrążonego w środku kloca lipowego, polichromowana i partiami złocona. Pochodzi z warsztatu sądecko – spiskiego. Reprezentuje ona styl tzw. „Pięknych Madonn”.

Beata Szkaradzińska, rzecznik prasowy PPWSZ

Galeria zdjęć: